Magda Rozmaryowska

Magda Rozmarynowska

Magda Rozmarynowska

WYKONUJĘ:

Hawajski masaż Lomi Lomi Nui

Kahi Loa – hawajski masaż żywiołów. 

Terapia Czaszkowo- Krzyżowa

Polarity.

Shiatsu 

Liftingujący masaż twarzy shiatsu. .

Masuję po wcześniejszym ustaleniu terminu. Mogę umówić się w poniedziałki od 11.30 do 20.00, wtorki i czwartki od 8.00 do 20.00.

KONTAKT: tel: 502 333 580, e:mail: magda.rozmarynowska@gmail.com

O MNIE:

Terapeutyczną pracą z ciałem zajmuję się od dziesięciu lat, ale moja przygoda z masowaniem i uzdrawianiem zaczęła się wiele lat wcześniej w Niemczech. Tam właśnie miałam okazję doświadczyć dobroczynnego działania terapii czaszkowo-krzyżowej, zwanej też cranio sacral.
Stałam się świadkiem cudu. Mój syn, mimo poważnych uszkodzeń okołoporodowych, nie tylko nie został niepełnosprawnym, jak mu przepowiadano, ale poszedł do sportowej szkoły i osiągał dobre wyniki. Później mając blisko dwa metry wzrostu trenował piłkę ręczną, był zawodnikiem „Warszawianki”. Po latach, gdy mogłam już być o niego spokojna, przyszedł czas, by spłacić dług. Tak właśnie to rozumiem. Terapia czaszkowo-krzyżowa pomogła przywrócić zdrowie mojemu dziecku. Postanowiłam nauczyć się tej metody, by móc się nią dzielić z innymi i też przyczyniać się do mniejszych i większych cudów.
I tak ukończyłam sześciostopniowy kurs terapii czaszkowo- krzyżowej u dr Grażyny Walasek, wybitniej specjalistki w tej dziedzinie.

TERAPIA CZASZKOWO-KRZYŻOWA
Nie jest masażem. Ta forma pracy z ciałem przypomina rozmowę bez słów. Delikatny dotyk terapeuty podąża za sygnałami z ciała. Myślą przewodnią TCK jest przekonanie, że zdrowie nigdy nie ginie, tylko czasem chowa się przytłoczone różnymi zdarzeniami za ściśniętymi tkankami, czy bolącym kręgosłupem. Każda nieprawidłowość ma swoją przyczynę, można do niej dotrzeć i usunąć ją przywracając naturalny ruch w organizmie. Zdrowie można odzyskać. Terapia czaszkowo-krzyżowa delikatnie uwalnia pamięć komórek od traum, odblokowuje zamrożone emocje, zmieniając wzorce energetyczne, nie tylko te fizyczne. Każda sesja jest inna, każde ciało przyswaja zmiany w swoim rytmie i czasie.

Dr Grażynie Walasek zawdzięczam też naukę innej skutecznej terapii Polarity. Z kolei Donald van Howten z USA był dla mnie inspiracją w myśleniu o „odciskach życia”. Metoda, którą pracuje jako terapeuta wywodzi się z przekonania, że traumatyczne doświadczenia prowadzą do wytworzenia silnego napięcia w układzie nerwowym. Bywa, że człowiek nie pamięta, że spadł z drzewa albo przewrócił się na nartach, ale jego ciało tak. Chodzi o to, by dać organizmowi impuls do wyzwolenia wewnętrznych sił, by mógł przywrócić równowagę.

LOMI LOMI NUI – świątynny masaż hawajski.
Ten masaż pokochałam od pierwszego dotyku. Trwa dwie i pół godziny. Towarzyszy mu łagodna hawajska muzyka, a masażysta porusza się trochę jak tancerz. Łagodne a czasem mocne i zdecydowane ruchy jego dłoni i przedramion przypominają fale oceanu, w których ciało zanurza się i oczyszcza z wszystkiego, co przeszkadza człowiekowi żyć i cieszyć się życiem. Moim pierwszym nauczycielem był Julian Rok, a kolejnymi Danusia i Jurek Adamczykowie. Mam dla nich w sercu ogromną wdzięczność za wszystko, czego mnie nauczyli. Z masażem Lomi łączy się też inny masaż hawajski – Kahi Loa (masaż żywiołów). Stanowi piękne przypomnienie, że wszystko ze wszystkim się łączy. Jesteśmy w połączeniu z innymi ludźmi, a także ze światem zwierząt, roślin i żywiołów.
W masażu LOMI doskonaliłam się też na kursach wspaniałej nauczycielki Susan Pai’niu Floyd z Aloha International. Inne podejście do hawajskiego masażu przekazała mi Ann Lemieux, doświadczona masażystka i aromaterapeutka z Hawajów. Do dziś słyszę jej słowa: „Love Your Body!” (Kochaj swoje ciało!). Niezwykłym doświadczeniem był kurs masażu na Hawajach. Odwiedziłam cztery wyspy. Na Wielkiej Wyspie szkoliłam się u Nerity Machado, córki słynnej uzdrowicielki Antie Margaret Machado.
W zbliżeniu się do tradycji hawajskiego szamanizmu pomogły mi warsztaty na temat Huny, starożytnej wiedzy Hawajczyków, prowadzone przez Teresę Mocną. A radość i miłość płynącą z Hawajów odnajdywałam w zajęciach z tańca Hula prowadzonych przez Grażynę Jasiotę.
Na Hawajach przekonałam się, że Lomi Lomi Nui ma coś wspólnego z japońskim shiatsu. Po powrocie do Polski wraz z grupą przyjaciół masażystów szukaliśmy kogoś, kto by nas nauczył tego masażu. Na rozesłane po całej Europie zaproszenia, przyszła tylko jedna odpowiedź. Peter Woodcraft z Europejskiej Szkoły Shiatsu w Londynie odpisał krótko: „Przyjeżdżam”.

SHIATSU
Miałam okazję uczestniczyć w pierwszym kursie shiatsu zen, prowadzonym przez Petera w Silnej pod Poznaniem. Nauka tego masażu wiąże się z wiedzą o meridianach i punktach akupresurowych, zajmuje dużo czasu i nie należy do najłatwiejszych. Ani mnie, ani innych entuzjastów to nie zniechęciło. I tak od 2009 roku za sprawą Petera Woodcrafta i jego żony, Ani Drejkarz działa szkoła siatsu, która jako pierwsza i jedyna w Polsce oferuje pełne kształcenie zgodne z wymaganiami Siatsu Society i Europejskiej Federacji Siatsu.
Ukończyłam trzystopniowe szkolenie. Regularnie biorę udział w Practice Class – zajęciach dla absolwentów szkoły. Jesienią na kongresie shiatsu w Kikowie uczestniczyłam w warsztatach „Dotykając istoty rzeczy”, które prowadził znakomity praktyk masażu Michael Ross, uczeń japońskiego mistrza senseia Masunagi. A ostatnio nauczyłam się liftingującego masażu twarzy shiatsu. To doskonała alternatywa dla tych, którzy nie zamierzają wstrzykiwać sobie botoksu.